Płatna platforma dla strony, która jej nie używała
Plan Basic za 14 $ miesięcznie, rozliczany rocznie: 168 $ co roku za możliwości, których statyczny serwis nigdy nie wykorzystał.
SensoBaza
Przeprojektowałem stronę centrum terapii dziecięcej. Koszt niepotrzebnej platformy spadł u klientki do zera, a wiarygodność buduje prawdziwe miejsce zamiast zdjęcia ze stocka.
Punkt wyjścia
SensoBaza powstała pro bono, równolegle ze studiami. Dzięki niej nowe centrum pojawiło się w sieci, a marka dostała swój język. Kierunek przygotowałem w Figma Slides, a po akceptacji klientki zbudowałem stronę w Webflow.
Kiedy wróciłem do niej po roku, nie chciałem robić wszystkiego od nowa tylko dlatego, że umiem już zrobić coś bardziej efektownego. Musiałem oddzielić to, co naprawdę wymagało zmiany, od tego, co już na siebie zapracowało: adresów URL, tonu, danych kontaktowych i rozpoznawalnej zieleni.
Diagnoza
Wszystko zaczęło się od zbliżającego się terminu odnowienia platformy. Serwis był w praktyce statyczny, nie korzystał z CMS-a i poza formularzem nie używał niczego, za co klientka co roku płaciła. Przy okazji rachunku wyszedł na jaw drugi, mniej widoczny koszt.
Plan Basic za 14 $ miesięcznie, rozliczany rocznie: 168 $ co roku za możliwości, których statyczny serwis nigdy nie wykorzystał.
Treści były na miejscu, ale kolejność nie prowadziła do decyzji.
Nowa zasada: technologia ma uzasadniać swój koszt, a hierarchia ma odpowiadać na pytanie, które rodzic zadaje sobie pierwsze.
Przed i po
Zachowałem komunikat, logo, zieleń i główną drogę kontaktu. Nie udawałem, że marka potrzebuje rewolucji. Zmieniłem sposób, w jaki strona dowodzi, że za adresem stoi realne miejsce i realni ludzie.
Pięć par zrzutów całych stron, zrobionych 22.09.2026 przy szerokości 1440 px. Wybierz podstronę i przewiń kadr: obie wersje przejdziesz od nagłówka do stopki w tej samej skali.
Trzy nakładające się zdjęcia ze stocka kojarzyły się z opieką, ale nie pokazywały tego miejsca.
Otwórz zrzut w nowej karcie
Wejście, przestrzeń, terapeutki i zajęcia układają się w jedną całość zamiast trzech osobnych dekoracji.
Otwórz zrzut w nowej karcieMarka została ta sama. Zmieniło się to, czym strona dowodzi, że za adresem stoi realne miejsce.
Zdjęcie ze stocka na cały kadr, nagłówek na obrazie i jedno ogólne wezwanie: skontaktuj się.
Otwórz zrzut w nowej karcie
Pięć form terapii nazwanych w leadzie, telefon i cennik jako osobne wyjścia, adres i skład zespołu widać bez przewijania.
Otwórz zrzut w nowej karcieRodzic nie pyta, czy jest miło. Pyta, czy jest to, czego potrzebuje, ile to kosztuje i jak się umówić. Stara oferta jest też o połowę dłuższa od nowej (10 743 px wobec 8 441 px), a konkretów ma mniej.
Nagłówek, pusty pas, potem karta z ikoną serca. Do pierwszego akapitu o ludziach trzeba się przewinąć.
Otwórz zrzut w nowej karcie
Bez karty i bez ikony. Trzy akapity i zdjęcie z gabinetu mieszczą się w pierwszym kadrze.
Otwórz zrzut w nowej karcieTekst jest ten sam. Zniknęła rama, która spychała go poza pierwszy ekran.
Zdjęcie na pełnym kadrze i zdanie o bezpiecznej przestrzeni. Poza nim w pierwszym kadrze nie ma żadnej informacji.
Otwórz zrzut w nowej karcie
Opis sposobu pracy zamiast obietnicy, adres, telefon, skład zespołu i godziny otwarcia, a niżej sześć podpisanych zdjęć gabinetów i sal, w których dziecko faktycznie będzie.
Otwórz zrzut w nowej karcie„Bezpieczna przestrzeń” to zdanie, które napisze każdy. Godziny otwarcia i skład zespołu to coś, co rodzic może sprawdzić.
Karta kontaktu zaczyna się od adresu e-mail, a numery telefonu stoją pod nim jako kolejna pozycja listy.
Otwórz zrzut w nowej karcie
Numer wybity osobno i przycisk Zadzwoń, a karta obok porządkuje telefon, e-mail i adres placówki.
Otwórz zrzut w nowej karcieRodzic, który się niepokoi, dzwoni, a nie pisze. Kolejność dróg kontaktu miała to odzwierciedlać.
Autentyczność. Stock ustąpił zdjęciom od klientki.
Język kompozycji. Zaokrąglone karty z cieniem ustąpiły płaskiej, nieruchomej mozaice.
Rdzeń marki. Zieleń #5D7F45 i lawenda #F3F0F7 zostały nietknięte. To barwy klientki, nie moje.
Architektura informacji
Rodzic, który szuka wsparcia dla dziecka, nie przegląda katalogu usług. Może nie znać nazw terapii i może być pod presją. Dlatego sekcje idą w kolejności jego pytań, a nie oferty centrum.
Najpierw jasny zakres wsparcia i język bez klinicznego dystansu.
Zespół i prawdziwe zdjęcia pojawiają się przed formularzem, nie po nim.
Telefon, e-mail, ceny i formularz są równorzędnymi drogami. Kontakt nie chowa się za formularzem.
Rodzic, który tu trafia, ma do rozwiązania realny problem swojego dziecka, a nie czas na podziwianie interfejsu. Dlatego liczy się treść: żadnej animacji, która nie pomaga szybciej znaleźć odpowiedzi.
System, nie stylizacja
SensoBaza miała wyglądać ciepło, ale nie infantylnie; profesjonalnie, ale nie klinicznie. Tę granicę trudno utrzymać w głowie przez trzy dni pracy, więc spisałem ją jako reguły z nazwami. Dzięki temu były jasne także dla narzędzi, które pracowały na kodzie.
Ciepłe tło niesie całą stronę. Czysta biel ma konkretną rolę, nie jest ustawieniem domyślnym.
Rozmiary tekstu i odstępy wynikają ze skali, a nie z pojedynczych poprawek „na oko”.
Ten sam format sekcji nie może powtórzyć się trzy razy z rzędu. Zmienia się rytm, nie system.
Iteracja
Redesign nie powstał za pierwszym razem. Najważniejsze poprawki nie były efektowne: wzięły się z ponownego obejrzenia gotowego interfejsu.
Pierwsza wersja mozaiki miała zdjęcia zastępcze. Kiedy klientka przysłała prawdziwe zdjęcia centrum, wymieniłem materiał bez przebudowy kompozycji. Okazało się, że układ nie zależał od jednego idealnego obrazu.
Początkowo zostawiłem je przy adresie, żeby kolejny nagłówek nie konkurował z hierarchią stopki. Miałem ku temu dobry powód. Po ponownym obejrzeniu strony zobaczyłem, że informacja się gubi, więc dodałem osobny panel.
Stan aktywnej strony rozjeżdżał się między nawigacją desktopową, menu mobilnym
i rozwijaną listą usług. Zamiast poprawiać każdy przypadek osobno, ujednoliciłem
aria-current i stan wizualny we wszystkich trzech
wariantach.
Wdrożenie jest częścią UX
Nowy serwis to statyczny HTML. Treść działa bez JavaScriptu, a skrypty są tylko tam, gdzie naprawdę są potrzebne. Szybkość, stabilność i ryzyko utraty pozycji w Google wpływają na doświadczenie rodzica tak samo jak układ pierwszego ekranu.
aria-currentprefers-reduced-motionRezultat
Od rodziców naszych pacjentów bardzo często słyszę, że strona internetowa idealnie oddaje klimat SensoBazy. Rodzice są pod wrażeniem intuicyjności oraz realnego odzwierciedlenia miejsca, sal terapeutycznych, ale także przedstawienia terapeutów.
Jeśli chodzi o zmiany, to na pewno rodzice korzystają z mapki i nie pytają, jak nas znaleźć, tylko automatycznie wyznaczają sobie trasę przez stronę. Pojawia się mniej pytań na Messengerze czy w mailach odnośnie cennika, oferty i dostępności, bo wszystko jest czytelne na stronie.
Aleksandra Ziober, dyrektorka centrum SensoBaza
Nowa SensoBaza działa pod adresem klientki od 25.09.2026, sensobaza-opole.pl. Stare adresy podstron prowadzą do nowych stron, a płatny plan Webflow nie zostanie odnowiony.
Słowa dyrektorki to obserwacja z codziennej pracy centrum, nie pomiar. Na liczby jest jeszcze za wcześnie, dlatego nie podaję wzrostu konwersji ani pozycji w wyszukiwarce jako rezultatu. Gdy strona popracuje dłużej, sprawdzę kliknięcia w telefon i e-mail, wysłane formularze, widoczność w Search Console i Core Web Vitals.
Wniosek
Widać tu, jak zmieniła się moja praca: od pierwszej strony zrobionej jeszcze na studiach do projektu, w którym projektowanie, kod i odpowiedzialność za utrzymanie idą razem.
AI przyspieszyło wykonanie, ale to ja opracowałem problem, rozmawiałem z klientką i odpowiadam za migrację. Narzędzie pracowało według mojego projektu, zasad i kryteriów oceny.